Spotkałam dziś na basenie swojego nauczyciela od Wfu z Technikum (nadal jest taki przystojny ;) i do tego jest instruktorem pływania...szkoda że mój Pan i Władca już mnie pływać nauczył-zapisałabym się na lekcje! )
Pogadaliśmy chwilę.
W przerwie pomiędzy moim SAPANIEM A SAPANIEM :)
Śmiał się.
Że nie opłacało się jednak uciekać z jego LEKCJI bo teraz muszę za ruch płacić ( ciekawe jak by się śmiał jakbym wspomniała o karnecie na fitness za 150zł miesięcznie )
I tak mnie wzięło sentymentalnie...
Szkoda że nie mogę chodzić do szkoły TERAZ z tym rozumem który mam i doświadczeniem.
I nie tylko o Wf mi tu chodzi.
-Kochanie a pamiętasz jak byliśmy młodzi???Jak nagle skręciłeś w pola i pobiegłeś gdzieś WRÓCIŁEŚ ZE SŁONECZNIKIEM!Wielkim żółtym ale się wtedy wzruszyłam!
-Taaaak pamiętam.Jak chcesz w kuchni w szufladzie jest łuskany w woreczku...
KOCHAM MOJEGO MĘŻA :)
a pamiętasz jak skręciłaś autem w rów chcąc ominąć żabę? ;)
OdpowiedzUsuń